poniedziałek, 11 stycznia 2016

Rozczarowania roku 2015

Witajcie,

ten rok zaczynamy od rzeczy nieprzyjemnych, bo od tych kosmetyków, które mnie rozczarowały. Szczególnie dlatego uderzyło mnie to rozczarowanie dlatego, że pokładałam w nich duże nadzieje.


1. Gumki Invisibobble.
Naczytałam się o nich na prawdę wiele. I to tylko dobrego! Oczywiście musiałam je zakupić. Bo tak trwałe, nieodgniatające włosy gumki muszą być super. W końcu kupiłam. po prawie pół roku używania (ciągle jednej gumki) mam dużo spostrzeżeń, w tym te pozytywne:
- gumka jest bardzo trwała, bo z opakowania jak widać wyjęłam jedną, pozostałych jeszcze nie używałam;
- gumka faktycznie nie odgniata włosów
- dobrze trzyma włosy.
Niestety wada jest jedna i niewybaczalna - ciągnie włosy jak cholera. Tak. Nie rozumiem jak można taką gumkę kleić. Powinny być one produkowane z jednego kawałka. Nie po to kupuję gumki, które nie mają ciągnąć, żeby w miejscu klejenia ciągnęły przeokropnie. Gdy zwiążę nią włosy w taki sposób, że łączenie dotyka włosów to nie mogę wytrzymać tak mi rwie włosy. Muszę ją zdjąć i wiązać od nowa, tak żeby nie ciągnęła. Do tego jest tak rozciągliwa, że muszę przy robieniu kucyka zawinąć ją jakieś 7 razy!
Wielkie rozczarowanie. Na pewno będę je używać dopóki się nie rozlecą, ale nie wiem czy kupię ponowne.

2. Revlon Colorstay
Porażka nad porażki. Paleta kolorów, jest bardzo słaba, większość to bardzo ciemne. Sama mam delikatnie za ciemny i widać na mojej skórze, że ewidentnie wpada w różowe tony. Żałuję, że nie wzięłam jaśniejszego odcienia, bo widze teraz na swatchach, że jest bardziej żółty i dużo jaśniejszy. O ile z kolorem sprawa jest bardzo personalna, tak już reszty wybaczyć nie mogę. Krycie ma spore, jasne! Niestety wygląda na typową maskę i warzy się na twarzy i przemienia się w kaszkę. Bez znaczenia czy użyję kremu, czy nie. Zużyję go poprzez rozjaśnianie, ale na pewno nigdy więcej nie kupię ponownie!

3. Avon Planet Spa, seria Amazonian Treasures z jagodami acai.
Zapach jest obłędny! To właśnie ze względu na niego zakupiłam krem do rąk i stóp oraz peeling. 
Krem - ma bardzo tępą konsystencję, ciężki, strasznie ciężko się wchłania. Żużyłam, ale w lekkich męczarniach. 
Peeling - tutaj zapach był dużo bardziej intensywny. Konsystencja bardzo gęsta, budyniowa., z kawałkami jagód. Niestety nie da się tym peelingować. Konsystencja tłusta, przez co ciężko rozetrzeć to na ciele. Drobinki peelingujące są mełe i jest ich również jak na lekarstwo. Używałam z przyjemnością tylko dla zapachu. Jako peeling - rozczarowanie na całej linii.

Mieliście te produkty? Znacie? 
A może macie jakieś swoje rozczarowania?

Pozdrawiam,
Misi :)

2 komentarze:

  1. Invisibobble wraca do poprzedniego kształtu po zamoczeniu na chwilkę we wrzątku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mówię, że się za bardzo rozciąga, tylko że żeby kucyk się trzymał muszę gumką bardzo dużo się namachać. Do tego ten wrzątek to chwilowe, bo po dwóch użyciach gumka znów jest mega rozciągnięta, ale mi to niespecjalnie przeszkadza :)

      Usuń

Chętnie poznam Twoją opinię.
Bardzo dziękuję za komentarze.
Jednocześnie staram się na wszystkie odpowiedzieć. :)