poniedziałek, 14 grudnia 2015

Ziaja liście manuka

Witajcie,
w sumie kosmetyki z serii Liście manuka mam już od dawna. A w sumie to miałam. Tak już je zużyłam, ale zdążyłam zrobić zdjęcie gdy jeszcze były w użyciu :)
Zużyłam je, więc mam już wyrobione zdanie na ich temat. Zapraszam do czytania! :)

Zaznaczę na wstępie, że każdy z kosmetyków kosztuje w granicy 7 złotych. Do tego dostępne są w wielu drogeriach, w tym między innymi Rossmann.


1. Żel myjący
Bardzo udany produkt. Żel na prawdę dobrze się pieni, myje, nie podrażnia, nie wysusza, nie ściąga. Do tego jedna pompka wystarczy na umycie całej twarzy. Dobrze zmywa resztki makijażu. Sama nie mogłam uwierzyć, że jest tak bardzo wydajny. Zaczęłam go stosować gdzieś w lipcu a właśnie dopiero teraz sięgnął dna! W sumie to między innymi zasługa zastosowania pompki, za co wielkie brawa dla Ziaji. Używałam go codziennie przy wieczornej pielęgnacji twarzy. Opakowanie bardzo ładne, do tego porządne, twarde. Mogłam spokojnie wozić go w podróż.

2. Tonik
Nie rozumiem trochę jego fenomenu. Jak dla mnie, nie robił nic. Czy go używałam czy nie, nie widziałam żadnej róznicy. W sumie dobra, jednak widziałam. Miałam wrażenie że jakiś czas po tonizowaniu twarzy tym produktem, cera robiła mi się tłusta. O tym, że forma sprayu jest fatalna nie muszę chyba specjalnie wspominać. Albo dobra, opowiem, bo jest to jakiś fenomen. Musiałam na wacik napsikać toniku około 15 razy żeby mój spokojnie przetrzeć całą twarz. O ile opakowanie jest ładne i solidne, tak zadaję sobie pytanie "Ziaja, skąd pomysł na atomizer?!".

3. Pasta
Z tym produktem mam wątpliwości. Zacznę od pozytywów. Faktycznie pasta ma formułę pasty. Drobinki są bardzo malutkie i lekko ostre. Ale dobrze peelingują, nie miałam przez cały czas używania tej pasty problemów z zaskórnikami, skórkami, etc. Jednak używając jej jako zwykły peeling, drobinki szybko się wypłukują z wodą i rozpuszczają. Lepiej stosować je jako maseczkę - nałożyć do wyschnięcia. Ogólnie działanie na plus. Jednak strasznie ściąga. Tak mi to przeszkadzało, że zawsze po jego użyciu musiałam bardzo dokładnie umyć twarz żelem. Nie wiem czy go polubiłam...

Jak widać każdy z kosmetyków sprawdził się u mnie całkowicie inaczej. Niby seria. A każdy z kosmetyków jest zupełnie inny.

A Wy mieliście tą serię?
Lubicie, a może nienawidzicie?

Pozdrawiam, Misi :)

5 komentarzy:

  1. u mnie ta seria się nie sprawdziła niestety :(

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja uwielbiam tą serię. Póki co używałam kremy na dzień, na noc i tą pastę i jestem z nich zadowolona. Gdy zdenkuję piankę do mycia twarzy od Lirene, to czaję się na też żel z liści manuka. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tej serii znam tylko pastę i stosowałam ją jako maskę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie cierpię toników z atomizerem... używałam wody pomarańczowej z Apis i też miała atomizer. Oczywiście psikałam sobie na wacik, ale nie było to zbyt wygodne. U mnie toniki sprawdzają się bardzo dobrze. Nie myję rano twarzy, więc przemywam ją właśnie tonikiem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Generalnie seria nie jest dla mojej cery, bo jest ona sucha. Miałam okazję użyć dwa razy żel do mycia twarzy. Krzywdy mi nie wyrządził:)

    OdpowiedzUsuń

Chętnie poznam Twoją opinię.
Bardzo dziękuję za komentarze.
Jednocześnie staram się na wszystkie odpowiedzieć. :)