wtorek, 29 kwietnia 2014

Gotuj z Misi - ciasto francuskie ze szpinakiem


Witajcie :)


Dzisiaj post nietypowy, bo o gotowaniu - o czym nigdy u mnie nie było ;)
Nigdy się Wam nie chwaliłam, ale uwielbiam gotować i chyba wychodzi mi dobrze bo jeszcze nikogo nie otrułam, a mój facet uwielbia jeść to co ugotuję :)

Nie miałam pojęcia co kupić i najpierw kupiłam szpinak, potem ciasto francuskie i tak jakoś wyszło, że zrobiłam ciasto francuskie ze szpinakiem. Czyli jak przekonać do szpinaku osobę, która nie lubi ani ciasta francuskiego ani szpinaku :)

Składniki:
- opakowanie ciasta francuskiego
- opakowanie mrożonego szpinaku
- pokrojona 1 średnia cebula (ja miałam czerwoną)
- ser typu Mozzarella
- przyprawy: pieprz, ziarenka smaku lub sól, czosnek granulowany (lepszy świeży, ale ja nie posiadam), bazylia.

Ciasto rozwinęłam, przekroiłam na pół, ponieważ miałam dużą rolkę. Przez środek obu części ciasta poprowadziłam pas z mozzarelli. 
Cebulkę podsmażyłam na patelni, dodałam rozmrożony szpinak i przyprawiłam., smażyłam do czasu całkowitego wyparowania wody.
Potem nałożyłam szpinak na ser na obu kawałkach ciasta i nacięłam ciasto pod skosem i nakładałam na farsz zamykając go. 

Oto jak wyglądały gotowe ciasta do upieczenia:

I po wyjęciu z piekarnika:
Piekłam je w 200' C ok. 20 min, dokładny czas i temperatura są podane zazwyczaj na opakowaniu ciasta.

I takim oto sposobem przekonałam mojego faceta do szpinaku i ciasta francuskiego, który ani jednego, ani drugiego nie lubił :)
Przepis bardzo łatwy i szybki w wykonaniu :)

A Wy lubicie szpinak?
Chętnie poznam też opinie na temat postów o gotawniu :)

Buziaki, Misi :*

sobota, 26 kwietnia 2014

Jak mądrze kupować w SH?

Witajcie :)

Jak wiecie ja jestem wielką fanką sklepów typu Second Hand. Chodzę tam ostatnio rzadko, ale z reguły staram się je odwiedzać raz w tygodniu, czyli najczęściej w piątek, w jednym z ulubionych SH jest wtedy 18 zł/kg. Kupuję tam głównie koszulki, ale także sukienki, marynarki, spodenki czy nawet kurtki.

Sama mam kilka swoich wyznaczników dobrych zakupów lumpeksowych.
1. Nigdy nie kupuję w dzień dostawy. Najczęściej jest to prawie 70 zł! Czyli za parę spodni zapłacimy tyle co w sklepie za nowe!
2. Przeszukuję wszystkie wieszaki, gdzieś pomiędzy starymi koszulkami może znaleźć się perełka.
3. Trzeba być cierpliwym.
4. Nie można się od razu zrażać do wyglądu sklepu czy zapachu, nawet w takich sklepach może znaleźć się coś super!
5. Lepiej uważać na sklepy z wyceną, często ceny to istny kosmos.
6. Dzień przed dostawą sklepy zazwyczaj są oblegane przez masę ludzi, którzy przepychają się jak bydło, dodatkowo wybór jest już praktycznie żaden.
7. Dokładnie trzeba oglądać ubrania, czy suwak działa, nie ma plam czy dziur.
8. Najlepiej mieć swoje ulubione sklepy, ponieważ wiadomo mniej więcej jaki towar możemy tam znaleźć i jakiej ceny możemy się spodziewać danego dnia.
9. Należy uważać na buty, jeśli już chcecie jakieś kupić to szukajcie te, które wyglądają na nowe, nienoszone, buty po kimś należy idealnie zdezynfekować gdyż mogą przenosić grzyby i masę bakterii. Podobnie jak czapki, kapelusze oraz bieliznę (myślę, że nikomu do głowy nie przyjdzie ją kupić w sh)!

Oto kilka rzeczy, które udało mi się zdobyć w SH :)






Zapraszam także na mój Instagram, wrzuciłam ostatnio foto mojej kurtki z SH :)

http://instagram.com/misislipy

A co Wy uważacie o sklepach z używanymi rzeczami?
Lubicie, kupujecie?
A może omijacie szerokim łukiem?
Chętnie poznam Wasze opinie :)
Pochwalcie się zdobyczami!

Pozdrawiam Misi :*

wtorek, 22 kwietnia 2014

Wpływ twardej wody na włosy

Witajcie :)


Dzisiaj typowo włosowo, zapraszam więc do czytania :)

Skąd wziął się pomysł na tą notkę?
Od dłuższego czasu zauważyłam jakąś zależność, używałam tych samych kosmetyków i czasami działają super, a innym razem włosy są po nich nijakie. Zauważyłam, że w domu rodzinnym moje włosy są zawsze miękkie, lśniące a w akademiku są często nijakie, szczególnie teraz gdy nie olejuję włosów (obiecuję to jak najszybciej zmienić!). Zaczęłam się zastanawiać dlaczego tak się dzieje i przypomniałam sobie, że mam tutaj bardzo twardą wodę, co widać głównie po czajniku: w domu rzadko odkamieniamy czajniki, ponieważ mało się go gromadzi, gdy zepsuł się czajnik mojej współlokatorki przywiozłam z domu stary czajnik, po kilku dniach ilość kamienia mnie przeraziła! To samo dzieje się z moją cerą!
Zaczęłam szukać jaki wpływ ma miękkość wody na nasze włosy.

Na Wikipedii znalazłam zdanie: "Czym większe napięcie powierzchniowe wody, tym trudniej zwilża ona wszelkie powierzchnie, na skutek czego trudniej jest za jej pomocą czyścić zabrudzone powierzchnie. Twarda woda wymaga stosowania większych ilości mydła, gdyż powoduje wytrącenie trudno rozpuszczalnych soli kwasów tłuszczowych i metali odpowiedzialnych za twardość wody".
Jak odnosi się to do włosów:
- trudniej je umyć, potrzebujemy do tego większej ilości szamponu;
- trudniej je zwilżyć;
- pozostawia "mineralny osad" na włosach;
- potrzebujemy więcej odżywki/maski aby zadziała na włosy chociaż trochę tak jak w "zwykłej" ilości w wodzie miękkiej;
- szybciej się przetłuszczają;
- może wysuszyć i podrażnić skalp co często równa się z łupieżem czy wypadaniem włosów.

Jak należy sobie z tym radzić?
Niestety jesteśmy skazani na to co dostarczają nam do kranów. Jedynie możemy gotować wodę czy filtrować samodzielnie. Gdy nie chcemy się bawić z tym możemy kupić wodę w butelce, ale należy pamiętać o tym aby sprawdzić ilość zawartych w niej minerałów (szukajmy ich jak najmniej).

Mapa twardości wody, którą uznałam za najbardziej prawdziwą (porównałam miejsca w których używałam wody).


A jakie Wy macie spostrzeżenia na temat wpływu twardości wody na Wasze włosy, skórę?

Pozdrawiam Misi :)

wtorek, 15 kwietnia 2014

Jak wyglądają moje zapasy?

Witajcie :)


Pisałam Wam kiedyś o zapasach i zdrowym podejściu do kupowania kosmetyków na później.
Postanowiłam Wam pokazać jak wyglądają moje zapasy. Uważam, że mam za dużo odżywek do włosów, ale no cóż... Nic już nie kupuję :)


No to lecimy po kolei :)


1. Najpierw kosmetyki do włosów (wszystkie są otwarte, ale chcę je zacząć zużywać po kolei).
a) Balsam na kwiatowym propolisie Receptury Babuszki Agafii
b) Nivea long repair
c) Suchy szampon Isana
d) Alverde hibiskus i aloes
e) Szampon Joanna Argan Oil
f) Seboradin z żeń-szeniem
g) Maska Receptury Babuszki Agafii jajeczna
h)  Maska Receptury Babuszki Agafii drożdżowa

2. Ciało
a) Avon Senses odlewka żelu z dużej butli bo z małej lepiej mi się korzysta
b) Avon Senses żel Dazzling
c) Avon Senses żel Winter Cocoon
d) peeling Tutti Frutti jeżyna i malina
e) Avon Senses peeling myjący Tropics
f) żel do mycia twarzy AA Ultra nawilżenie

3. Pozostałe
a) tampony O.B.
b) Avon Naturals mgiełka do ciała śliwka i wanilia
c) zmywacz do paznokci Delia
d) Isana krem do rąk z mocznikiem
e) Ziaja dwufazowy płyn do demakijażu oczu
f)  Carea Biedronka płatki kosmetyczne
g) maszynka do golenia Gilette 
h) szczoteczka do zębów Listerine

Co myślicie o moich zapasach?
Sama myślę, że są to głównie podstawowe rzeczy, które warto mieć zawsze w zapasie.