sobota, 27 kwietnia 2013

Jak zacząć dbać o włosy?

No właśnie...
Wiele dziewczyn widzi Nas czyli Włosomaniaczki z masą produktów, kosmetyków do pielęgnacji włosów, często Nam zazdrości, ale zadaje sobie często pytanie "od czego zacząć?" , "co będzie dla mnie najlepsze?", "za co zabrać się najpierw?"  i masa innych, podobnych pytań.
W tym poście pomogę im rozwiać wątpliwości i pokazać od czego najlepiej zacząć :)

Podcinamy zniszczone końcówki i rzucamy w kąt lokówki, prostownice i całą masę tego sprzętu rodem z horroru!
Niestety tego co już się zepsuło nie naprawimy, a wiadomo, że im prędzej zaczniemy działać w tym kierunku tym lepiej :)
Potem warto zainwestować pieniążki w według mnie 4 najważniejsze na początku rzeczy:
- olej
- szampon bez silikonów
- odżywkę
- coś do zabezpieczania końcówek

Dlaczego akurat te produkty? Już wyjaśniam:
Olej - wiadomo, że jest to już podstawa każdej pielęgnacji Włosomaniaczek, bardzo odżywia włosy i robi z nimi cuda :) Szampon bez silikonów - szampon jest podstawą mycia włosów a silikony niestety jak pisałam w poprzednim poście nie są pożądane w szamponach. Odżywka - standard po szamponie, głównie dla wygładzenia włosów i łatwemu rozczesywaniu. Jedwab do zabezpieczania końcówek, można użyć olej lub krem ale trzeba uważać na ilość, żeby nie przetłuścić włosów.

Potem poszerzamy kosmetyczkę o maskę, koniecznie szampon bez SLS, eksperymentujemy z szamponami, odżywkami, olejami, wcierkami etc. :) Dlaczego początkowo szampon z SLS? Żeby "ściagnąć" z włosów to co się na nich nazbierało przez lata, chodzi mi tutaj o silikony.

Mam nadzieję, że wiele z Was uzna te rady za pomocne i nie będzie się bało zrobić tego pierwszego kroku w pielęgnację włosów :)
Buziaki :)

czwartek, 25 kwietnia 2013

Cała prawda silikonach i SLS (SLeS)

Wiele osób pyta się mnie właśnie o silikony i SLS (SLeS). Wiele dziewczyn zadaje sobie pytanie czy całkowicie z nich rezygnować. Więc postanowiłam napisać post podsumowujący te składniki kosmetyków.

Więc czy warto z nich rezygnować?
NIE!
Wszystkie te produkty są naszym włosom potrzebne, jednak nie w dużych ilościach i nie wszytskie. 

Przejdźmy do samego SLS czyli Sodium Lauryl Sulfate lub jego lżejszy odpowiednik SLeS - Sodium Laureth Sulfate. Jest to środek myjący, który zmywa brud z naszych włosów, zmywa także silikony, często odpowiedzialny za pienienie się kosmetyków. Dlaczego można się ich bać? SLS usuwają również lipidy, czyli zmienia pH skóry, która może stać się przesuszona i szorstka. Na szczęście tylko używany w dużych ilościach. 
Jednak od czasu do czasu musimy je stosować, właśnie dlatego żeby zmyć z naszych włosów brud i silikony zawarte w części masek i te którymi zabezpieczamy końcówki! Najlepiej stosować je raz na 1-2 tygodnie. 
W drogeriach dostępna jest masa delikatnych szamponów z SLS (SLeS) w składzie.
Kilka przykładów:
Eva Natura z Czarną rzepą 
Barwa Naturalna z Żurawiną

A co z silikonami?
Zadanie ich to wygładzenie włosów i dodanie im blasku zbyt duża ich ilość jednak oblepia nasze włosy, obciąża i powierzchownie włosy wyglądają na zdrowe, gładkie i cudowne. Są one bardzo ciężkie i blokują dobrym składnikom dostęp do środka włosa i dlatego nieważne co zrobimy i tak nasze włosy specjalnie nie naprawią się mimo "dobrej" pielęgnacji. 
Jednak gdy całkowicie je odstawimy to zauważymy, że bardzo szybko rozdwajają się nam końcówki, a włosy wydają się zniszczone. 
Jak więc tutaj przejść na kompromis? Da się! Najlepiej odstawić szampony z silikonami, ale nie rezygnować z masek czy jedwabiu. Najlepiej zabezpieczać końcówki jedwabiem czy kremem o delikatnym składzie. 
Podział silikonów:
-rozpuszczalne w wodzie (dimethicone copolyol, lauryl methicone copolyol)
-nierozpuszczalne w wodzie, ale łatwe do zmycia za pomocą łagdnego szamponu  (amodimethicone, dimethicone, dimethiconol )
-nierozpuszczalne w wodzie, trudne do zmycia łągodnym szaponem (simethicone, trimethicone) 
-bardzo trudne do usunięcia - trzymajcie się od nich z daleka (cyclomethicone, cyclopentasiloxane, trimethylsilylamodimethic one, trimethylsiloxysilicates)

Podsumowując nie rezygnujemy z nich pod żadnym pozorem, ale uzywajmy ich z głową :)
Pozdrawiam :]

niedziela, 21 kwietnia 2013

Weekendowa notka

Hejo :)
Odkąd moje włosy zostały docenione przez Anwen jestem bardzo z nich dumna, a oglądalność mojego bloga drastycznie skoczyła! :D Aż chce się inwestować w więcej kosmetyków :)
Miło mi czytać pochlebne opinie dziewczyn na temat moich włosów :) a jeszcze lepiej dawać im przykład odpowiedniej pielęgnacji :) Sama śliniłam się do monitora patrząc i podziwiając włosowe historie innych dziewczyn :) To daje na prawdę wielkiego powera do walki o piękne włosy :)

W sumie notka nie będzie o włosach o dziwo ;)
Lecz o:
Kremie do depilacji Veet o zapachu różanym


Opakowanie:
Jak to przy kremach tego typu niespecjalnie wygodne, w sumie nawet bardzo, chociaż wygląda ładnie, podoba mi się szczególnie za ładny kolor ;)

Użycie:
Według mnie te 5 minut producenta to pic na wodę, ja nakładam i czekam, i czekam, i czekam... a potem muszę jeszcze poprawiać maszynką. Szpatułka bardzo wygodna, chociaż słabo zbiera włoski.

Zapach:
Tutaj powinnam parsknąć śmiechem, producent chyba nie wie jak pachnie róża, chyba że ta jego aksamitna róża to jakiś rodzaj kompostownika ;) Smród jest okropny, jakby ktoś tą różę nawozem zwierzęcym pomazał. Chyba jeszcze żąden z kremów które miałam tak strasznie nie śmierdział. Jednak zapach jest wyczuwalny dopiero z niewielkiej odległości, więc jednak da się załatwić wszystko bez zbytniego wąchania.

Cena:
tutaj jestem zadowolona, zapłaciłam w promocji w Tesco jedyne niecałe 6zł :) W sumie tylko dlatego go kupiłam ;)

Wydajność:
I tutaj chyba najgorzej... Użyłam go dopiero 2 razy (!) a już sporo nie ma, mimo że używam tylko na okolice bikini i pachy... Chociaż zobaczymy jak reszta opakowania zejdzie.

Opinia ogólna:
Mimo wsyztsko polubiłam go ;) Szczególnie za gładkość :) Musze poprawiać maszynką, ale mam gładkie pachy jakieś 2 dni dłużej niż po zwykłej maszynce :)

Czy kupię ponownie?
Nie wiem... zależy chyba tylko cenowo ;)

A Wy znacie ten krem? Co o nim myślicie? Jaki jest Wasz ulubiony?
Czekam na odpowiedzi :)

sobota, 20 kwietnia 2013

Weekendowy wypad do domu

Witam :)

Właśnie wchodzę na fb, a tam znajome zdjęcie w notce Anwen, wchodzę na bloga, a tam nic innego jak Moja własna historia włosowa! :D
klik <- tutaj znajdziecie dokładaną moją historię :) Od czasu stworzenia i wysłania tej historii minęło trochę czasu, więc aktualniejsze zdjęcie włosów i informacje o reszcie pielęgnacji dowiecie się z mojego bloga :)
Niestety od tamtego czasu stan końcówek strasznie mi się pogorszył, ale już o to zadbałam :D
Nie wiecie jaka jestem dumna :D

Od wczoraj jestem w domu :) Aż miło wrócić do siebie, spać w swoim łóżku i mieć cały dom tylko dla siebie (nie licząc rodzinki) ;)
Jednak w domu mam jeden wielki bałagan - rodzice wymyślili kolejny remont, a co za tym idzie, robienie dziur w ścianach, zapach tynku i bałagan roznoszący się po całym domu. Trochę jednak cieszę się, że nie ma mnie tutaj jak się to wszystko dzieje ^^ Mam nadzieję, że jak wrócę to wszystko będzie już zrobione :D Chyba w 3 tygodnie się z wszystkim uwiną :D

Ja niestety siedzę nad programowaniem, zbliża się termin oddania projektu, a ja nie zaczęłam jeszcze nic robić, nawet nie umieściłam głównej funkcji, a na poniedziałek muszę już oddać część programu ech... Niestety widzę, że po technikum mam straszne braki... niestety nauczycielka od programowania kazała nam przepisywać programy, a ja teraz siedzę i kwiczę ech...

Lecę zrobić obiad, a potem zabieram się ostro za programowanie :]

Buziaki :D

czwartek, 18 kwietnia 2013

Porady włosowe

Ostatnio ku mojej uciesze wiele osób ze zniszczonymi włosami coraz częściej zwraca się do mnie o porady włosowe. Nawet nie wiecie jak mi wtedy miło, jak ktoś powierza mi swe włosy a potem wraca szczęsliwy z coraz to ze zdrowszymi i piękniejszymi włosami :)

Żeby w sumie nie tłumaczyć wszystkiego na raz postanowiłam umieścić tę notkę, żeby każdy mógł zajrzeć tutaj zamiast pamiętać wszystko na raz, bo wiadomo, że jest tego dość sporo jak dla osoby która całe życie używała tylko szampon, do tego farbowała włosy byle czym i paliła je prostownicą.

Jak dbać o włosy?

1. To co pomaga mi, nie musi pomagać Tobie!
Najważniejsze chyba to, że wiele osób bezmyślnie kupuje masę kosmetyków, które nie są dla nich przeznaczone. Ja jak i inne blogerki dajemy recenzje kosmetyków dla naszych włosów. Oczywiście, że wiele kosmetyków, które pomagają nam włosomaniaczkom mogą pomóc Wam. Nie zawsze jednak musi tak być. Warto poczytać o tym dla jakich włosów są te kosmetyki przeznaczone, np. o porowatości :)

2. Nie wprowadzać wszystkiego na raz.
Aby przekonać się co lubią nasze włosy musimy wprowadzać nowy produkt ale nie więcej niż 1 w tym samym czasie. Jak wszystko na raz wprowadzimy to się w życiu nie dowiemy co pomaga, a co szkodzi naszym włosom.

3. Nie niszczymy włosów mechanicznie.
Nie szarpiemy ich grzebieniami, szczotkami na siłę, lepiej poczekać i na spokojnie rozczesać delikatnie palcami. Tak samo nie tapirujemy włosów. Nie szorujemy ich ręcznikiem! Lepiej delikatnie zawinąć "ślimaka" na włosach i tak pochodzić. Włosy tak wyschną, ale nie zniszczą się.  Nie spinamy też włosów gumkami z metalowymi łączeniami jak i plastikowymi, bo wyrywają włosy, jak i metalowe spinki. Uważajmy aby nie przytrzaskiwać ich zamkami oraz uważać na ramiączka torebki, aby ich nie gniotły.

4. Czesanie i suszenie.
Włosy czeszemy szczotką najlepiej z naturalnego włosia dzika lub TT. Po myciu najlepiej przeczesać je tylko kiedy musimy, ale grzebieniem o szeroko rozstawionych ząbkach. Jak mamy proste włosy to lepiej nie czesać ich mokrych, lepiej poczekać aż wyschną, jeśli nie możemy  przeżyć bez suszarki to suszymy je tylko chłodnym nawiewem.

5. Szampony
W szamponach nie potrzebne są silikony, bardzo często, dlatego najlepiej je odstawić i myć delikatnymi szamponami. Minimum raz w tygodniu musimy myć włosy szamponem z SLS lub SLeS, zmywają one z włosów silikony jak i różne "śmieci". Do codziennego mycia mogą zaszkodzić. Chociaż niektórym włosom służą :)

6. Odżywianie.
Odżywiamy włosy po każdym myciu! Mamy masę odżywek o świetnym składzie. W sumie nie mam się tu co rozpisywać.  Maski stosujemy raz w tygodniu, zbyt częste stosowanie obciąża włosy. Od czasu jest potrzebne porządniejsze odżywienie maską. Nie trzeba dawać jej na skalp aby nie obciążyć lub przetłuścić włosów.

7. Olejowanie.
Olejujemy włosy przed każdym (!) myciem. Nakładamy olej w zależności od nie tylko upodobań, ale głównie od tego jaki rodaj olejowania potrzebują nasze włosy. Nakładamy na min. 2 godziny i potem zmywamy lub na całą noc. Nakładamy ok. łyżkę oleju na całe włosy i zawijamy w czepek/ręcznik. Zmywamy szamponem. Olej nie może ściekać z włosów. Nie musimy go także nakładać na skalp bo może to nie służyć włosom.

8. Zabezpieczanie końcówek silikonami.
Po myciu włosów nalezy je zabezpieczyć przed nieuniknionymi czynnikami jak np. ocieranie włosami o ubranie, poduszkę. Doskonale nadają się do tego jedwabie (czytajcie skład) oczywiście nie pchając się w Biosilk! Możemy użyć też olej lub krem do rąk (zielony z biedornki). Odrobina świetnie nie obciąża włosów a ładnie je zabezpieczy :)

9. Regularnie podcinamy końcówki.
Tak jak da się naprawić włosy na całej ich dłogości tak zniszczone i porozdwajane, połamane końcówki zostaną takie niezależnie do tego co będziemy robić. Nie zrosną się spowrotem, a wręcz przeciwnie, zniszczą się bardziej. Dlatego regularnie je podcinamy, od razu jak zauważymy jakikolwiek błąd! I to nie byle jakimi nożyczkami, ale bardzo ostrymi fryzjerskimi nożyczkami.

10. Systematyczność. Nie możemy sobie odpuszczać niczego, bo wejdzie w nawyk nam odpuszczanie, a pielęgnacja pójdzie na marne. Dlatego lepiej poświęcić sobie trochę więcej czasu, lub nawet przełożyć nic odpuścić.

To według mnie taki dekalog włosowy, kiedy zaczynamy o nie dbać.
Całą resztę lepiej wprowadzać z czasem, kiedy podstawy wejdą nam juz w nawyk :)
Resztę, opiszę w innej notce :)
Pozdrawiam :D

A tak wyglądają moje włosy na teraz :)
Urosły mi od ostatniego mierzenia całe 3cm! :D



piątek, 12 kwietnia 2013

Zakupy SH

Ostatnio z Agą poszalałyśmy po Second Handach i zdobyłam masę super rzeczy :D
Pochwalę się Wam :D

Najpierw jednak pokażę sukienkę z all za jedyne 27,99!  :D
Cudowna jest ta długa baskinka :)
Pokochałam ją już na aukcji,a jak przyszła to najchętniej bym jej nie zdejmowała :)



Odwiedziłyśmy SH, który jest obok nas, bo teraz są tam codziennie rzeczy po 4zł za sztukę :)
Kupiłam kurtkę i 2 marynarki :D
W sumie kurtka jest mi trochę ciasna, ale chodziło mi głównie o to żeby mieć na deszcz kaptur, a 4zł to nie dużo :)
Muszę wszystko wyprać tylko i będę śmigać :D A do jednej z marynarek muszę doszyć guzik :]













Potem poleciałyśmy do SH, który polecił nam kolega (tak, kolega :] ) :D Jest tam masa rzeczy, sklep podzielony na 2 części: wycena i waga (18zł/kg).

Kupiłam tam:

Spódnicę mini, jest według mnie urocza ^^

Sukienkę z myślą o wakacjach :D

I 2 zwykłe topy ;)
Jeden jest lekko szary, ale w sumie myślałam o bieganiu jak zrobi się cieplej, kolor jakoś mi nie przeszkadza :)

Była jeszcze cudowna sukienka za bodajże 15zł. Długa, niebieska, z świetnego lejącego materiału. Myślałam żeby kupić ją i założyć na wesele kuzyna, na które mam iść w sierpniu lub wrześniu, lecz niestety sukienka miała 2 zaciągnięcia: jedno na piersiach, czego nie było specjalnie widać, ale drugie było z tyłu, centralnie na tyłku. Do tego widać, że dół być ucinany i do szpilek byłaby za krótka, bo była idealna ale do płaskiego obuwia... 


A teraz lecę, może obejrzę odcinek 13 posterunku i lecę spać :)

sobota, 6 kwietnia 2013

Zakupy

Witam :D

Już długo nie pisałam nic o zakupach, a jest ich dość sporo :D Więc pochwalę się Wam zakupami wszystkimi, o których pamiętam a się Wam nie chwaliłam :)


Zacznijmy od zakupów ubraniowych:

1. Spodnie NN - 35zł w osiedlowym sklepie

 2. Buty NN - 89zł w osiedlowym sklepie

3. Spodenki SH - 6,20zł

4, 5.Koszulki SH:
Top H&M - ok. 4zł
T-shirt with Snoopy - ok. 4zł (zdjęcie się zepsuło ponieważ podczas obracania zawiesił mi się komputer)

6. Dłuższa bluzka NN od siostry

Kosmetyki:


1. Peeling do ciała Joanna Naturia Czarna porzeczka - 4,50zł osiedlowa drogeria 

2. Peeling do ciała Be beauty Spa Mango - 7,99zł Biedronka
Gruboziarnisty - właśnie taki jaki lubię :) do tego mega zapach :D

 

3. Produkty Alterra Rossmann z promocji, każde po 6,99zł:
odżywka, maska oraz szampon

 4. Żel pod prysznic Avon Senses Citrus Burst 500zł ok. 10zł 
Nowość w katalogu 5/2013, ja płaciłam 5,99zł w ofercie demo.
Nie widać że jest nowy bo już większości nie ma, ale ja po prostu przelałam do mniejszej butelki bo z tej źle mi się nalewa. Mega cytrusowy zapach :)

5. Krem do depilacji Veet o zapachu róży
Kupiłam tylko ze względu na promocję w Tesco ok. 5zł, niestety zapachu róży brak, według mnie smród gorszy niż całej reszty kremów do depilacji.

6. Pasta do zębów Colgate Max white one Fresh - cena ok. 10zł

Kolczyki Reserved - 9,99zł - słodkie serduszka <
Były jeszcze w kolorze starego złota


A tak przechowuję swoją biżuterię w pudełku na haczyki z Tesco za jakieś 5zł :)

Teraz lecę kuć całki, bo w poniedziałek mam kolokwium...
Pa :D

czwartek, 4 kwietnia 2013

Promocja na produkty do włosów Alterra

Lecę do Was z notką informacyjną :)

Muszę Was poinformować, że od kilku dni, aż do przyszłego czwartku trwa w Rossmannie promocja na produkty do włosów Alterra!
Szampony, odżywka i maską są po jedyne 6,99zł :)
Ja już zakupiłam po 1 sztuce, mimo że mam jeszcze maskę i odzywkę to zrobiłam sobie zapas :) A szampon z Alterry to w sumie będzie mój pierwszy i użyję go do następnego mycia :) Zobaczymy jak się sprawdzi. Wybrałam morelę z pszenicą, bo bardzo dobrze wspominam tą odżywkę :)
Niestety w gazetce wprowadzono nas w błąd, gdyż odżywka z morelą została kilka miesięcy temu wycofana i nie ma jej już w sklepach, a szkoda :(

Zachęcam do pośpieszenia się bo na prawdę warto zakupić te produkty, jakże kochane przez wiele z nas :)

Pozdrawiam i mam nadzieję, że ta notka jest dla Was pomocna :)

Kosmetyczne podumowanie miesiąca - Marzec

W tym miesiącu jestem bardzo zadowolona z kosmetyków, które miałam okazję uzywać :)
Szczególnie moje włosy polubiły kosmetyki przetestowane w tym miesiącu, ale zaczynam od początku:

Kosmetyk miesiąca MARZEC

Z tym musiałam się trochę zastanowić, na nieszczęście, albo i szczęście uważam kilka kosmetyków za fantastyczne! Wziąwszy wszystko do kupy (cenę, działanie, dostępność itp.) wygrywa....


Ziaja, dwufazowy płyn do demakijażu.

Plusy:
+ bardzo dobrze radzi sobie ze zmyciem tuszy, kredek jak i eyelinera!
+ ładnie natłuszcza skórę, ale nie pozostawia jej tłustej
+ bardzo niska cena (4-6zł)
+ dostępny praktycznie w każdej drogerii, jak i sklepach osiedlowych
+ odkąd go używam już nie puchną mi powieki z czym miałam ogromny problem!

Minusy:
- według mnie nieporęczne trochę opakowanie ( potrafię porozlewać lekko przechylając, a na wacik czasami ciężko wylać ), przez co trochę szybko mi schodzi

Jestem bardzo zadowolona, kupiłam już kolejna buteleczkę bo była promocja w Tesco, za niecałe 5zł :D Czy kupię go ponownie? Oczywiście, że tak!


Bubel miesiąca:
Suchy szampon Syoss.


Na początku było ok, ja zachwycona tym że nie muszę myć włosów przez tłustą grzywkę, bo bardzo przetłuszcza mi się gdy śpi u mnie mój facet, bo grzeje jak kaloryferek i się strasznie pocę na czole. Włosy na grzywce miałam pięknie świeże, niestety zaczęła mnie swędzieć głowa po nim oraz dostałam łupieżu tylko na grzywce.

Plusy:
+ ładnie odświeża włosy
+ łatwo dostępny

Minusy:
- powoduje łupież i swędzenie skóry głowy (nie tylko u mnie)
- zapach
- cena
- słaba wydajność

Zainwestuję w talk ew. Isane, chyba że w końcu Batiste będzie dostępny stacjonarnie. Chociaż nie wiem, bo trochę boję się tego samego co mnie spotkało po Syoss...

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Mój pierwszy raz z "henną"

Już tydzień minął od ostatniej notki, ale tydzień miałam bardzo spięty, musiałam wrócić do domu juz w środę i od w sumie czwartku przygotowywałam święta z mamą :) Dopiero teraz znalazłam chwilkę na notkę :)


W sumie od dłuższego czasu korciło mnie do przetestowania henny, w sumie ostatecznie namówiła mnie do tego Aga stojąc w drogerii. Wybrałam to co było, kolor w sumie wzięłam jak leciało bo w sumie faktycznego koloru nie poznamy po oglądaniu pani na pudełku.
Wybór padł na:

Ziołowy balsam koloryzujący z ekstraktem z henny Venita, kolor 113 Jasny brąz

Oto cała gama kolorów:

Przebieg koloryzacji:
1. Balsam ma bardzo ładny zapach i świetnie się go nakłada.
2. Dość oporny do zmycia.
3. Umieszczony w 1 tubce (już gotowy do nakładania).

Włosy bezpośrednio po koloryzacji:
1. Bardzo miękkie.
2. Strasznie się elektryzowały.
3. Pogłębiony mój naturalny kolor.
4. Odżywienie.

Podsumowanie produktu:

Plusy:
+ włosy po niej są cudownie miękkie i mają piękny kolor
+ wyraźnie odżywione włosy, bezpośrednio po koloryzacji
+ niska cena
+ dostępność

Miusy:
- włosy niemiłosiernie się elektryzowały

Czy ponownie użyję? Zapewne tak :)

Następnym razem może jednak zainwestuję w prawdziwa hennę: Khadi ;)

Niestety brak zdjęć przed i po koloryzacji, nie zrobiłam zdjęć, a już mi zszedł ten blask, bo minął już miesiąc...


Zdjęcia pochodzą ze stron:
agatazapuszczawlosy.blogspot.com oraz z allegro