niedziela, 24 marca 2013

Kosmetycznie o mnie

Mój Miś znów śpi :] A mi się nudzi, czekam aż wstanie i przyjdzie kumpel to sobie posiedzimy :)

Postanowiłam opisać Wam jak wyglądała moja historia z kosmetykami :)

Dawno, dawno temu... na Pomorzu żyła sobie Misislipy...
Dużo by tutaj opowiadać, ale może w skrócie:

W podstawówce w sumie używałam zero kosmetyków, odliczając tylko te do higieny codziennej. Nigdy nie interesowałam się makijażem, ani niczym podobnym.
W gimnazjum dostałam pierwsze kosmetyki do makijażu, czyli tusz do rzęs i cienie do powiek. W sumie i tak ich nie używałam i tak oto w niedługim czasie umarły.
Pod koniec gimnazjum zaczęłam robić makijaż "od święta", tylko malowałam paznokcie, oczywiście tylko na delikatne perłowe kolory. Już w ostatniej fazie 3 klasy odkryłam kredkę do oczu i coraz częściej wykonywałam makijaż, jednocześnie zainwestowałam w fluid.
Idąc do technikum codziennie nakładałam lekki makijaż składający się z kredki do oczu i tuszu. W sumie nikt z klasy jak i szkoły nie widział mnie nigdy bez makijażu (nie licząc moich przyjaciół) przez całe 4 lata! Zaczęłam się także bawić makijażem, kupiłam podkład, jakieś cienie, ale w sumie większości i tak nie użyłam więcej niż kilka razy.
Cała "grubsza" sprawa z kosmetykami zaczęła się gdy w sumie całkiem przypadkowo zostałam konsultantką firmy Avon. Z tego względu, że kosmetyki kosztowały mnie grosze, czasami za darmo je dostawałam to zaczęłam je kupować, m.in. różne tusze do rzęs, kredki, kolorowe lakiery, masa perfum, róż, puder transparentny, etc.
Gdy skończyłam technikum zaczęłam podchodzić do makijażu trochę inaczej, przestałam wreszcie nakładać makijaż codziennie, już nie jest mi głupio wyjść do ludzi bez makijażu, a ludzie i tak mówią, ż ładnie wyglądam :)
Na studiach zainwestowałam za to w lepsze kosmetyki, kupiłam tusz jaki zawsze chciałam, eyeliner w słoiczku, którego się bałam, do tego pędzle. W mojej szafie zagościła masa lakierów do paznokci, osuszacz, suchy szampon i wiele więcej. Zaczęłam się bawić makijażem i nakładać go tylko kiedy mam ochotę i więcej czasu. Niestety od prawie roku stan skóry mi się pogorszył i musiałam zainwestować w dobry żel do mycia oraz poszukać idealnego kremu do twarzy, w sumie nigdy nie uzywałam kremu...
Od kilku miesięcy jednak zaczęłam codziennie smarować buzię kremem i już tak nie przetłuszcza mi się, więc puder transparentny poszedł w zapomnienie :)

Wiem, że dla części z Was może być to dziwne, że nie interesowałam się makijażem, tym bardziej mocnym, ale wolę siebie naturalną :) Mój facet też, w sumie czuję się tak lepiej, czuję się sobą, bez niepotrzebnej tapety :)

1 komentarz:

  1. To tak jak ja! :) A powiem Ci, że jeśli o wygodę chodzi naprawdę są mega wygodne. Nie czuje się koturny, która mimo wszystko jest dość wysoka. ;) (mowi to osoba, kochająca ADIDASY!:D)

    OdpowiedzUsuń

Chętnie poznam Twoją opinię.
Bardzo dziękuję za komentarze.
Jednocześnie staram się na wszystkie odpowiedzieć. :)