niedziela, 24 marca 2013

Kosmetycznie o mnie

Mój Miś znów śpi :] A mi się nudzi, czekam aż wstanie i przyjdzie kumpel to sobie posiedzimy :)

Postanowiłam opisać Wam jak wyglądała moja historia z kosmetykami :)

Dawno, dawno temu... na Pomorzu żyła sobie Misislipy...
Dużo by tutaj opowiadać, ale może w skrócie:

W podstawówce w sumie używałam zero kosmetyków, odliczając tylko te do higieny codziennej. Nigdy nie interesowałam się makijażem, ani niczym podobnym.
W gimnazjum dostałam pierwsze kosmetyki do makijażu, czyli tusz do rzęs i cienie do powiek. W sumie i tak ich nie używałam i tak oto w niedługim czasie umarły.
Pod koniec gimnazjum zaczęłam robić makijaż "od święta", tylko malowałam paznokcie, oczywiście tylko na delikatne perłowe kolory. Już w ostatniej fazie 3 klasy odkryłam kredkę do oczu i coraz częściej wykonywałam makijaż, jednocześnie zainwestowałam w fluid.
Idąc do technikum codziennie nakładałam lekki makijaż składający się z kredki do oczu i tuszu. W sumie nikt z klasy jak i szkoły nie widział mnie nigdy bez makijażu (nie licząc moich przyjaciół) przez całe 4 lata! Zaczęłam się także bawić makijażem, kupiłam podkład, jakieś cienie, ale w sumie większości i tak nie użyłam więcej niż kilka razy.
Cała "grubsza" sprawa z kosmetykami zaczęła się gdy w sumie całkiem przypadkowo zostałam konsultantką firmy Avon. Z tego względu, że kosmetyki kosztowały mnie grosze, czasami za darmo je dostawałam to zaczęłam je kupować, m.in. różne tusze do rzęs, kredki, kolorowe lakiery, masa perfum, róż, puder transparentny, etc.
Gdy skończyłam technikum zaczęłam podchodzić do makijażu trochę inaczej, przestałam wreszcie nakładać makijaż codziennie, już nie jest mi głupio wyjść do ludzi bez makijażu, a ludzie i tak mówią, ż ładnie wyglądam :)
Na studiach zainwestowałam za to w lepsze kosmetyki, kupiłam tusz jaki zawsze chciałam, eyeliner w słoiczku, którego się bałam, do tego pędzle. W mojej szafie zagościła masa lakierów do paznokci, osuszacz, suchy szampon i wiele więcej. Zaczęłam się bawić makijażem i nakładać go tylko kiedy mam ochotę i więcej czasu. Niestety od prawie roku stan skóry mi się pogorszył i musiałam zainwestować w dobry żel do mycia oraz poszukać idealnego kremu do twarzy, w sumie nigdy nie uzywałam kremu...
Od kilku miesięcy jednak zaczęłam codziennie smarować buzię kremem i już tak nie przetłuszcza mi się, więc puder transparentny poszedł w zapomnienie :)

Wiem, że dla części z Was może być to dziwne, że nie interesowałam się makijażem, tym bardziej mocnym, ale wolę siebie naturalną :) Mój facet też, w sumie czuję się tak lepiej, czuję się sobą, bez niepotrzebnej tapety :)

sobota, 23 marca 2013

Mój pierwszy raz z Vatiką

W czwartek gdy zapukał listonosz i powiedział, że ma dla mnie przesyłkę już wiedziałam, że to Vatika. Jeszcze w piżamie leciałam podpisać się i odebrać paczuszkę. 

Gdy otworzyłam kopertę moim oczom ukazała się bardzo mała, zielona buteleczka (spodziewałam się większej, ale zobaczymy na ile mi wystarczy). Pobiegłam po nóż, aby móc przebić dziurkę w zaślepce, szło opornie, ale w końcu dałam radę! 


Moje pierwsze spostrzeżenia?
Po otworzeniu wydostaje się z buteleczki bardzo duszący, ziołowy zapach, mimo że lubię ziołowe zapachy to ten jest okropny, kokos jest wręcz niewyczuwalny. Po nałożeniu na głowę olejek nadal pachnie nieładnie, ale przechodzi w mniej duszący, zapach palonych wiórek kokosowych, co nie jest dla mnie przyjemne.

Przejdźmy do innych, bardziej istotnych rzeczy.
Nałożyłam go na noc tego samego dnia, bo nie mogłam się doczekać pierwszej próby.
Z tego względu, że jest w postaci stałej włożyłam go do miseczki i zalałam wrzątkiem, bardzo szybko olejek stał się olejkiem. Rozczesałam włosy i nalałam olejku na dłoń, niestety przyzwyczajona do buteleczki po Babyderam wylało mi się za dużo i olejek skupił się na 1 paśmie, nalałam potem już mało i bardzo fajnie rozprowadził się olejek na włosach. Nałożyłam czepek, owinęłam ręcznikiem i położyłam się spać(chyba wolę nakładanie olejku na kilka godzin, bo w nocy budzę się z koniecznością poprawiania "opatrunku" na głowie). Rano umyłam włosy najpierw czarną rzepą z Evy, a potem płynem Facelle i nałozyłam odzywkę Alterry, którą po kilku minutach zmyłam.
Co po wysuszeniu?
Dzisiaj mija 2 dzień od mycia i jestem zadowolona. Włosy są zauważalnie bardziej miękkie i gładsze niż zwykle.

Nie wystawię oceny, bo na to za szybko, jak wykończę buteleczkę to na pewno wstawię opinię o tym olejku oraz dam znać czy kupię go ponownie. 
Jak na razie wiążę z nim wielkie nadzieje, ale nie jestem nastawiona na to że koniecznie zrobi z moimi włosami cuda. 

piątek, 22 marca 2013

TAG - 7 faktów o mnie.

Zostałam otagowana przez Grimmage, za co bardzo dziękuję :) Lubię takie tagi, jakaś taka miła "współpaca" blogerek :)



Szczegółowe zasady zabawy/wyróżnienia są następujące: każdy nominowany blogger powinien:
- podziękować nominującemu blogerowi u niego na blogu,
- pokazać nagrodę Versatile Blogger Award u siebie na blogu,
- ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie,
- nominować 15 blogów, które jego zdaniem na to zasługują,
- poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów.

1. Mam na imię Sylwia, mam rocznikowo 21 lat i mieszkam od zawsze na Pomorzu, teraz zachodnim :)
2. Skończyłam technikum informatyczne, teraz studiuję informatykę na Politechnice, na 1 roku, Mimo to zawsze marzyłam aby pracować w policji kryminalnej :)
3. Interesuję się (jak już wymieniłam wyżej) komputerami oraz fotografią (aktualnie zbieram pieniądze na sprzęt).
4. Od ponad roku jestem włosomaniaczką jak i blogerką, ale poprzedniego bloga usunęłam, kosmetykami też interesuję się mniej więcej od tego czasu.
5. Jestem konsultantką Avon, ale nie używam wielu ich kosmetyków.
6. Jestem osobą wesołą, która lubi kontakt z masą ludzi, nie umiem żyć sama.
7. Nie lubię się nudzić, nie umiem usiedzieć długo w miejscu i mam dystans do siebie.

Otaguję:
Każdą chętną wzięcia udziału blogerkę :)

czwartek, 21 marca 2013

Kosmetyki do włosów

Witam :)


Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad kosmetykami do włosów. Myślę o kilku dokładnych, ale nie wiem które zamówić jak przyjdą do mnie pieniądze.
Koniecznie przeznaczę trochę na maskę i balsam.

Balsamy:
1. Receptura babuszki Agafii: Balsamu na Kwiatowym Propolisie
Więcej możecie się o nim dowiedzieć tutaj jak i od Anwen oraz Czarnej Orchideii
Bardzo podobają mi sie opinie dziewczyn i zastanawiam czy się nie skusić :)
Cena, to ok. 18 - 26 zł za 600ml w sklepach interentowych (z tego co wiem niedostępny stacjonarnie)

2. Balsam regenerujący Seboradin z żeń-szeniem
O nim również pisały Anwen jak i Czarna Orchidea, ale także Czarna Wiedźma, z którą mam większą styczność na codzień :)
Cena wacha się w granicy 20zł za 200ml, dostępny w większości aptek.

Maski:
1. BIOVAX Intensywnie Regenerująca Maseczka do włosów ciemnych

Więcej możemy dowiedzieć się o niej ze strony producenta , jak i od dobrze wszystkim znanej Czarnej Orchidei .
Cena to 15-20zł za 250ml, dostępna stacjonarnie w aptekach.

2. Receptura babuszki Agafii: Drożdżowa maska na porost włosów/ Jajeczna maska do włosów, odżywianie i regeneracja.

Więcej możemy się o obydwu maskach dowiedzieć ze sklepu Kalina Jak i od Anwen tu o jajecznej. Chociaż poczekam na recezję drożdzowej :)
Cena każdej to 17-26zł za 300ml w sklepach internetowych.

Podumowanie:
Produkty babuszki Agafii są tańsze od porównywanych z nimi produktów i mają chyba lepsze recenzje od nich, ale głównym minusem tych produktów jest dostępność.
Powiedziałam sobie, że gdy kupię Seboradin to także Biovax, a rosyjskie kosmetyki tylko razem, bo nie dostanę ich stacjonarnie. 
Co uważacie?
Co doradzacie?

Pozdrawiam ;)

środa, 20 marca 2013

Piątkowe pazurki

Witam :)

Mam dzisiaj wolne, jak w sumie każdą środę. Nie mam dzisiaj ochoty gdziekolwiek wychodzić, więc napiszę dla Was notkę :)
W piątek pomalowałam pazurki, zrobiłam dla Was zdjęcia, ale zapomniałam dodać notkę. Dzisiaj zauważyłam kilka "zadziorków" na 2 czy 3 paznokciach to zmyłam je właśnie przed kilkoma minutami. 
Pokazywałam Wam fioletowy lakier z Golden Rose i to właśnie o nim mowa.
Niestety na zdjęciach wygląda trochę inaczej niż w rzeczywistości, było dość trudno uchwycić najbardziej zbliżony kolor i prawie mi się udało.




Jak wykonałam ten manicure?
1. baza Golden Rose
2. lakier Golden Rose with protein kolor 249
3. druga warstwa lakieru
4. Naklejki na paznokcie Essence
5. odżywka essence ultra strong nail hardener
6. wysuszacz Sensique

Manicure trzymał się od piątku do dzisiaj (środa) czyli 5 dni, co uważam za wielki sukces! Zazwyczaj u mnie trzyma się max. 4 dni.
Krycie uważam za średnie. Pierwsza warstwa ma krycie na poziomie miernym. Przy 2 warstwie trzeba się trochę namęczyć, żeby cały paznokieć był pokryty idealnym kolorem na całej płytce. Jak widać na zdjęciu nie udało mi się tego dokonać.
Nie wystawiam jednoznacznej opinii. Ogólnie polubiłam ten lakier, ale muszę mieć kolejne podejście do niego, aby wydać opinię na jego temat.

Przepraszam, za niedokładne pomalowanie, ale męczę się z tym aby idealnie pokryć paznokieć, człowiek uczy się całe życie :)

A teraz zabieram się za malowanie lakierem Nude :]

niedziela, 17 marca 2013

Kosmetyczne podsumowanie miesiąca



Jak obiecałam tak jest!

Postanowiłam podsumować każdy miesiąc po względem kosmetyków, pokazać co mi się podobało, a co nie. Chcę pokazać Wam kosmetyki warte uwagi, nie tylko tej pozytywnej, ale i co omijać szerokim łukiem. Zachęcam do czytania :)


Na marzec mam tyle kosmetyków, że postanowiłam dodać notkę na luty.
W tym miesiącu kilka kosmetyków zasłużyło na pochwałę jak i na porządne lanie!


Zostaje nim:
Tusz do rzęs Meybelline Colossal Volume express Smokey eyes


Może i wiele na zdjęciu nie widać, ale mam niezbyt gęste ani długie, więc potrzebuję tuszu, który wyraźnie mi je podkreśli, a ten tusz robi to idealnie! Nie wiem jednak o co chodziło producentowi z umieszczeniem tytułu "skokey eyes", ale wybaczam :)


Plusy:
+ świetna konsystencja
+ szczoteczka, która idalnie rozczesuje rzęsy, nawet najkrótsze
+ piękne podkręcenie i pogrubienie
+ cena (20-30zł)
+ dostępność (każda drogeria, każdy Rossmann, Natura)

Minusy:
- okropny zapach

Używam dopiero od ponad miesiąca, a nasza "przyjaźń" kwitnie :D Już wiem, ze na pewno go kupię w przyszłości :)

Teraz czas na
BUBEL MIESIĄCA

Niestety nie jestem zadowolona, kiedy muszę jakiemuś kosmetykowi wystawić taką opinię. Niestety zostaję czasami zmuszona. W tym miesiącu na to miano zasłużyły 2 kosmetyki i długo biłam się z myślami, który z nich pojawi się w lutym. Ostatecznie zostaje nim:

Żel do mycia twarzy Garnier Czysta skóra activ
Niemiłosiernie przesuszył moja skórę na buzi w ciągi dosłownie kilku myć! Wiązałam z nim duże nadzieje, niestety on tak bezczelnie zniszczył moją skórę, z którą nadal walczę za pomocą maści z wit. A jak i powróciłam do mojego poprzedniego żelu.

Plusy:
+ ładnie się pieni
+ ma delikatny, nawet ładny zapach
+ dostępność
+ konsystencja
+ skóra po samym myciu bardzo gładka i miła

Minusy:
- okropnie podrażnia i przesusza (!)
- wysoka cena jak na taki bubel

Mimo tylu plusów to ten jeden minus jest niewybaczalny! Moja skóra na prawdę nie jest wrażliwa, źle działa na nią na prawdę niewiele kosmetyków. Teraz dołączył do nich właśnie ten żel.

Bardzo szybka notka

Witam niedzielnym porankiem :)


W sumie zaraz wychodzę, ale czekam na kumpla jeszcze, a będzie o 10:00 więc postanowiłam napisać notkę, bardzo szybką notkę :)

Zapewne jak oglądałyście mojego starego bloga to pewnie pamiętacie serię notek "kosmetyk i bubel miesiąca". Postanowiłam go wznowić i na tym blogu :) Muszę się Wam pochwalić moimi ulubionymi kosmetykami jak i tymi, od których wole trzymać się z dala.
Jeśli znajdę czas to już dzisiaj będziecie mogły przeczytać notkę z tej serii :)

Czekajcie niecierpliwie, a ja wskakuję w buty i lecimy :)

Trzymajcie się ciepło i wiosennie. Papa :)

piątek, 15 marca 2013

Włosy

Witam :)


W końcu znalazłam czas na notkę włosową! :D

Najpierw pokażę Wam jak moje włosy zmieniały się od początku włosomaniactwa:
Zapewne widać, że bywało różnie. Przepraszam za jakość zdjęć, w sumie każde wygląda inaczej. Musiałam niestety w marcu ściąć dość sporo, ponieważ miałam strasznie zniszczone końcówki, czego nie widać. W maju natomiast miałam tak trudną sytuację życiową że przestałam dbać o włosy, co niedługo wznowiłam oczywiście.

Jak moje włosy prezentują się teraz?
 (lewe - bez flesza, prawe - z fleszem)



Włosy myję co 3-4 dni, najpierw nakładam olej na kilka godzin, następnie zmywam go szamponem z czarną rzepą, 2-gie mycie wykonuję płynem facelle. Nakładam odżywkę lub maskę, po czasie, który uznam za stosowny zmywam to i zawijam ręcznik na głowie. Po kilku minutach rozczesuję włosy grzebieniem z szeroko rozstawionymi ząbkami. Przecieram lekko włosy ręcznikiem i zostawiam do wyschnięcia. Na noc plotę warkocza, a rano wypijam siemię lnianie, o którym pisałam tutaj.

Długość - 50cm <jupi>
Farbowanie - henna Venita Jasny brąz - 15.03.2013 (brak na zdjęciach)

Siemię lniane - picie od 11.03.2013, nakładanie na włosy od października (niezbyt regularnie)
Szampony - płyn Facelle, Eva z czarną rzepą
Odżywki - Garnier avokado i masło karite, Alterra z granatem i aloesem, Joanna Naturia z pokrzywą i zieloną herbatą bez spłukiwania
Maski - Polimax Kamille, Alterra z granatem i aloesem
Oleje - olej z pestek winogron (resztka), czekam na Vatikę kokosową :)
Inne - płyn zastępujący mi jedwab do zabezpieczania końcówek Avon AT, suchy szampon Syoss (odstawiony, bo powoduje łupież), lakier do włosów Taft zielony (używam do max. 3 razy do roku)
Czym czeszę - grzebień o 2 rozstawieniach ząbków, szczotka z prawdziwym włosiem + plastikowe





Co planuję kupić:
- balsam Seboradin z żeń-szeniem

A co Wy poleciacie?

Co według Was robię źle?

Jak dbacie o własne włosy?

Chętnie poczytam :)


A teraz spadam :)

Papa :)

Siemię lniane - start!



Już od jakiegoś czasu nakładałam "pana glutka" na włosy, ale nie umiałam być w tym zbyt systematyczna. Wiadomo, że samo gotowanie glutka trochę zajmuje, potem ostygnięcie i nakładanie na włosy, którego nakładanie nie jest na poziomie easy. Nie lubiłam jak mi spływał z włosów do brodzika, ech...
Wreszcie zaczęłam rozmawiać z Czarną Wiedźmą, która doradziła mi picie siemienia. Sama na swoim blogu bardzo zachwala jego działanie. Trochę poczytałam i już od poniedziałku zaczęłam go pić. Nie minął nawet tydzień, więc nie powiem nic o działaniu, bo nie czas jeszcze na to. Obiecuję, że po miesiącu dodam opinię na temat picia lnu :)

Jak go przyrządzam? Poczytałam, że najlepiej wstawić na noc do lodówki i wypić rano. Tak też zrobiłam.
Wsypałam łyżkę ziarenek do kubka, zalałam do połowy zimna wodą i wstawiłam na noc do lodówki. Rano wyjmuję go z lodówki. Woda ma konsystencję lekkiego żelu, do którego dolewam sok malinowy i trochę ciepłej wody. Niestety zimna woda nie smakuje mi zbyt  przyjemnie, więc ze względów smakowych wolę wypić len z sokiem malinowym i trochę cieplejszy. Na czczo wypijam zawartość tak przyrządzonej mikstury, jednocześnie dokładnie gryząc ziarenka.

Słyszałam, że ziarenka zalane zimną wodą, nie tracą witamin!

Za miesiąc dam znać jak len wpłynął na moje włosy, skórę, paznokcie i całą resztę :)

Pozdrawiam :)

pochodzenie zdjęcia: http://wieczniemloda.com/siemie-lniane-do-wlosow-jako-maseczka-efekty-przepis-i-dzialanie-4745/

środa, 13 marca 2013

Zakupy i pazurki

Witam w środowy wieczór :)


Z tego względu, że środy mam wolne to postanowiłam z Agą wyruszyć na shopping ;D
Kupiłyśmy niby kilka rzeczy a kasy wydałyśmy masę... Już się chwalę co kupiłam, ale najpierw pokażę Wam swoje pazurki :)







Jak wykonałam ten manicure?
Położyłam bazę - odżywkę Eveline 8w1 - cena 9-13zł
Na to 2 warstwy Wibo Gel Like kol. 7 Blue lake wybrany przez blogerkę Gosię - cena 6zł
Warstwa Essence Nail Art z niebieskimi drobinkami - cena ok. 9zł

Manicure trzyma mi się od poniedziałku i mam tylko 1 zadziorek z boku, co w sumie nawet mi nie przeszkadza :)

Co więc dziś kupiłam?

1. Osuszacz do lakieru Sensique o zapachu kokosa, cena w promocji - 5,99zł, promocja trwała do dzisiaj w drogerii Natura, od jutra cena wynosi ok. 9zł
(zaznaczyłam go na fioletowo, bo Aga ma taki sam, a inaczej się pomylimy ;))
2. Wygładzająca baza pod lakier Golden Rose, cena - ok. 9zł
3. Lakier Golden Rose z proteinami, kolor 249, cena - ok. 4zł
  Na zdjęciach nie widać prawdziwego koloru, ale jest boski, taki jaki mi się od dawna marzył :)

4. Odżywka Eveline diamentowa cena - 9-13zł
Kupiłam w sumie tylko dlatego, że była na promocji w Rossmannie za jedyne 8,89zł :) Zawsze chciałam jej spróbować.
5. Bloczek polerski z Pepco, cena - 2,99zł

Do tego kupiłam 2 bluzki z SH za łączne 8,10zł, ale nie pokażę bo już wrzuciłam je do worka z praniem ;)

Już przygotowuję notkę włosową, ale dodam ją jak będe miała więcej czasu, bo muszę wyciągnąć wsyztskie kosmetyki do włosów, kupić olej i potem zrobić zdjęcie :D

Dobranoc :)

wtorek, 12 marca 2013

Tag: Liebster blog award




Zostałam otagowana przez Czarną Wiedźmę za co dziekuję :)
Jest to w sumie mój 1 tag na nowym blogu :)


  Zasady:
Osoba nominowana do TAGu odpowiada na 11 pytań zadanych przez osobę, która ją nominowała, po czym wymyśla własny zestaw pytań i nominuje 11 osób. Nominacja jest przyznawana blogom, które nie osiągnęły liczby 200 obserwatorów

 Pytania:
 1. Wolisz odpoczywać/wolałabyś mieszkać nad morzem czy w górach ?
Mieszkam od zawsze niedaleko morza i takie miejsce jak najbardziej mi odpowiada, ale odpoczywać wolę w górach :)
 2. Cel do którego dążysz w życiu ?
Trudne pytanie... mam sporo życiowych celów. Takie do zrealizowania na teraz to zapuszczenie włosów na dużo dłuższe, schudnąć ;) a takie "długoterminowe" to zapewne zdobyć wykształcenie, dobrą pracę, zalożyć rodzinę.
 3. Najwazniejszy cel do którego dążysz włosowo/kosmetycznie ? 
Zapuścić włosy do pasa :D
4. Ulubiony owoc?
Banan.
 5. Wycieczka wypoczynkowa czy zwiedzanie?
Pół na pół, czyli część czasu poświęcić na zwiedzanie a reszta odpoczynek.
 6. Bloggerka która jest dla Ciebie największą inspiracją?
Zapewne Anwen i Czarna Orchidea. Zapewne nie muszę ich przedstawiać i mówić, dlaczego wybrałam je, ale powiem. To w sumie one namówiły mnie do pielęgnacji włosów i jestem im bardzo za to wdzięczna. Chciałabym mieć włosy takie jak one :)
7. Chcesz soczku?
Dziękuję, ale właśnie piję swój :)
8. Sok był zatruty. Co Ty na to? ;)
Kupiłam swój ]:->
9. Jedna cecha którą u siebie cenisz i jedna której nie lubisz?
Cenię u siebie zapewne wierność, jestem wierna ludziom jak i regułom, oczywiście mogę zmieniać poglądy, ale nie tego czym kieruję się w życiu.
Czego nie lubię w sobie? Myślę, że to lenistwo, jakby nie ono mogłabym zajść wiele dalej, ale po prostu nie chce mi się...
10. Czy jest jakieś miejsce które było dla Ciebie szczególne i za nim tęsknisz? 
Nie przywiązuję się do miejsc, nie ma dla mnie miejsc szczególnych, ale na pewno tęsknię za swoim technikum, a raczej za ludźmi których tam poznałam i byli dla mnie ważni.
11. Czy jak zerwie się winda i podczas uderzenia z ziemią pasażer podskoczy, to czy uda mu się uniknąć śmierci?
Nie ;)

Otaguję:
oraz każdą blogerkę, która ma ochotę :)


Pytania ode mnie:
1. Jesteś bardziej optymistką czy pesymistką?
2. Do kogo kierujesz swojego bloga?
3. Czego w życiu żałujesz?
4. Czego chciałabyś spróbować/zrobić w życiu?
5. Jesteś otwarta czy zamknięta w sobie?
6. Jak lubisz spędzać czas?
7. Na co narzekasz na co dzień?
8. Co widzisz za oknem?
9. Ktoś jest dla Ciebie wzorem?
10. Ulubione filmy?
11. Co masz w torebce?


Pozdrawiam i już zapowiadam notkę włosową :D

sobota, 9 marca 2013

Paznokcie

Witam w sobotni wieczór :)
Od wczoraj jestem w domu, ale zaraz chyba spadam do znajomych, bo jutro muszę już wracać do "siebie", bo w poniedziałek na 8:15 mam już ćwiczenia z Historii techniki.

Postanowiłam Wam jeszcze pokazać swój manicure z wczoraj. Złamał mi się jeden paznokieć, w dodatku cały, a to tylko od wciągania spodni ;/ nie miałam czasu nic zrobić bo śpieszyłam się na pociąg to po powrocie do domu się tym zajęłam. Pożyczyłam od siostry lakiery i zaczęłam działać. Oto co mi wyszło :)

Tak wyglądał mój paznokieć po złamaniu

A po obcięciu, przypiłowaniu i pomalowaniu:


Lakiery, które użyłam:
Róż - Avon fuchsia fun
Pomarańcz - Avon painter peony
Cena obydwu to ok. 10-16zł za 12ml

Niestety nie przepadam za perłowymi odcieniami, ale te są w porządku.

Może niedługo dodam recenzję lakierów Avon bo uważam, że zasługują na recenzję :)
Czekajcie niecierpliwie :D

Buźka ;*

piątek, 8 marca 2013

Szybkoschnący lakier do paznokci Alle Paznokcie nr. 42

Ostatnio Aga zamawiała patyczki do paznokci, ekspozytor z tipsami oraz czepki to zamówiłam z nią i do tego po lakierze do paznokci. Ja wybrałam ten:


 Bardzo spodobał mi się ten kolor, a że lubię czerwienie na pazurkach a cena i bardzo kusząca to wzięłam.

Co spodobało mi się:
+ konsystencja (trochę lejąca, ale ok.)
+ dobrze się nakłada
+ bardzo szybko schnie
+ mega cena (1,59zł + przesyłka)
+ mała buteleczka (zużyję go nim wyschnie)

Minusy:
- słabo się trzyma, trzeba porządnej bazy i porządnego utwardzacza
- krycie jest bardzo słaba, przy 2 warstwie widać prześwity

Po 2 dniach w miejscach gdzie niedokładnie uzyłam bazy czy też utwardzacza porobiło mi się cos takiego:
Na całej reszcie paznokci trzymał się całkiem nieźle.





Mimo minusów, które są spore jak dla lakieru to uważam, że jest fajny. Za tą cenę spodziewałam się szczerze czegoś gorszego. Nie wiem czy kupie ponownie, ale wydaje mi się, że gdy będę składała zamówienie w tym sklepie to pewnie jakiś kolor u mnie zagości :)



Pozdrawiam :)

niedziela, 3 marca 2013

Kuracja paznokciowa

Witam w niedzielny wieczór :)


W sumie cały dzień przeleżałam w łóżku, widziałam nieciekawą pogodę to postanowiłam siedzieć cały dzień w akademiku. Teraz jak w końcu już coś zjadłam, a ukochany śpi jak dziecko to przypomniałam sobie, że jeszcze dzisiaj nie nałożyłam odżywki na pazurki! Nakładając ją postanowiłam podzielić się z Wami historią moich paznokci. Kilka dni temu znalazłam stare zdjęcia moich paznokci, a patrząc na ich stan obecnie mordka mi się sama cieszy!
Chcecie zobaczyć?
Jeszcze niespełna rok temu miałam coś takiego:
Wiem, że wygląda to strasznie, wyglądało jeszcze gorzej, ale aparat nie chciał uchwycić ostrości...

Czym zaczęłam je traktować?
Zachwalaną odżywką Eveline 8w1



Początkowo kupiłam ją z niezbyt dużą wiarą w to, że zadziała. 
Już po 3 miesiącach od zrobienia tego zdjęcia i jakimś miesiącu używania tej odżywki moje paznokcie wyglądały tak:
Też nie wierzyłam w to, ale jednak!
Po odstawieniu odżywki na całe wakacje mimo katowania ich niemiłosiernie działanie odżywki nadal było widoczne!

Już nigdy żaden paznokieć nie rozdwoił mi się, a to był mój główny problem, dzisiaj zdarzy mi się zahaczyć paznokciem o coś i się złamie, ale to bardzo rzadkie. Za każdym razem gdy cokolwiek zaczyna się dziać wracam do tej odżywki. W końcu mogę sobie pozwolić na malowanie paznokci i nie muszę ich obcinać jak tylko trochę odrosną.

A tak prezentują się dzisiaj!



Ta odżywka jest moim cudotwórcą! Za jakieś 12zł można mieć na prawdę cudowne paznokcie :)